Na czym polega work-life balance?
17 sty 2012
Kilka lat temu światowej sławy socjolog – Zbigniew Bauman – ukuł stwierdzenie „płynnej rzeczywistości”. Odnosiło się ono do współczesnego życia człowieka – szybkiego, przeładowanego informacjami, w którym sprawy zawodowe nachodzą się na kwestie prywatne i rodzinne. A takie ciągłe życie na „piątym biegu” nie jest dobre z perspektywy firmy, której zależy na sercu na dobrych pracownikach, bo wcześniej czy później prowadzi do wypalenia się zawodowego. Dlatego też wymyślono ponad 40 lat temu filozofię równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym
Coraz częściej nasza praca polega na byciu w pełni dyspozycyjnym, byciu na stand-’y'u w systemie 24/7. Może i taki tryb pracy jest dobry na krótki okres, ale na dłuższą metę negatywnie wpływa na jakość pracy i mentalność takiej osoby. Elastyczność i niesamowity dynamizm dnia codziennego wymaga od nas pewnych zmian w zarządzaniu bieżącymi sprawami. I tak powstał model work-life balance, który (pomimo, że został wynaleziony kilkadziesiąt lat temu) tak naprawdę to dopiero obecnie sprawdza się on w pełni.
Według danych przeprowadzonych kilka miesięcy temu przez firmę Captivate taki model/ filozofia życia odpowiada zarówno kobietom jak i mężczyznom. Typowym portretem psychologicznym osoby zadowolonej z work-life balance to sylwetka 39-letniego żonatego mężczyzny, który ma małe dzieci oraz piastuje wysokie stanowisko pracy i to w niepełnym wymiarze godzin. Jego przeciwieństwem jest 42-letnia niezamężna kobieta, która nie ma dzieci i pracuje na niezależnym stanowisku. Nie wiem czemu, ale w tym badaniu Captivate wychodzi na to, iż to mężczyźni lepiej sobie radzą od kobiet w formule work-life: o 25% częściej przerywają oni pracę, aby zrealizować swoje osobiste plany oraz o 35% częściej potrafią zrobić sobie przerwę w pracy, aniżeli płeć piękna.
Nieco inne informacje w tym temacie przynosi najnowsze (z końca ubiegłego roku) badanie firmy Mercer. Tam wychodzi, że to kobiety potrafią sobie lepiej gospodarować czasem pomiędzy sprawami zawodowymi, a prywatnymi. To także one odczuwają mniejszy nacisk jeżeli chodzi o przeciążenie obowiązkami w pracy. I to one są większymi zwolenniczkami elastycznego czasu pracy aniżeli mężczyźni, a nawet osoby w wieku 16-24 lat. Podejście kobiet nie powinno dziwić, bo dzięki temu mogą one pogodzić życie zawodowe z obowiązkami rodzicielskimi. Zresztą kiedyś słyszałem, że kobiety po urodzeniu dziecka są bardziej efektywnie w codziennych zawodowych obowiązkach.
System work-life balance pozwala człowiekowi na wiele. Przede wszystkim wymaga od takiej osoby pewnego schematu działań podpiętego pod ścisły timing. Obecnie technologia pozwala na możliwość pracy zdalnej, np. z domu. Pozwala również na to, że osoba może wyjść spokojnie w środku dnia, aby załatwić swoją sprawę, aby wrócić do pracy w celu jej dokończenia. Filozofia work-life balance opiera się także na zadaniowości, a nie na ilości zaliczonych godzin pracy. Pracownik dostaje termin realizacji danego projektu i może go np. zrobić w dwa dni (siedząc od rana do wieczora) lub w tydzień (rozkładając sobie etapy działania tak, aby znaleźć czas na pozazawodowe przyjemności).
Przyznacie, że nie ma nic lepszego aniżeli zadowolenie i ogólna satysfakcja z tego, co się robi i w czym się człowiek realizuje zawodowo. Dlatego też dobrze zarządzanie czasem i bycie asertywnym to tylko połowa sukcesu. Na drugą połowę składa się podejście szefa, który powinien zrozumieć to, iż jeżeli zależy mu na efektywnym i lojalnym pracowniku, to musi zadbać o jego równowagę pomiędzy tym, nad czym pracuje, a jego życiem prywatnym.
Kilka miesięcy temu OECD opublikował najnowsze dane z tzw. Indeksu Lepszego Życia, za pomocą którego jest mierzony poziom work-life balance w poszczególnych krajach. Moim zdaniem warto zainteresować się chociażby pierwszą dziesiątką tego zestawienia. Pokazuje ona, gdzie żyją szczęśliwi ludzie (bo nie ma nic lepszego aniżeli satysfakcja z życia zawodowego i prywatnego jednocześnie), a zarazem są najbardziej wydajnymi jednostkami dla narodowych gospodarek.
Brak komentarzy »
Brak komentarzy.