Pan Janek
20 sty 2009
Na pewno zdarzają Wam się w firmach takie sytuacje, kiedy zadzwoni osoba, która niekoniecznie jest zainteresowana ofertą, natomiast za wszelką cenę chce przedstawić Wam swój jedynie mądry i prawdziwy punkt widzenia na sprawy dla tego świata/kraju ważne i ważniejsze. Najgorsze w takich przypadkach jest to, że nie można komuś takiemu przerwać ani „wejść w słowo”, głupio też rzucić słuchawką, bo znając życie, ktoś taki zadzwoni jeszcze raz i zacznie człowieka obrażać stekiem wyzwisk. Jeszcze gorzej, gdy dodzwoni się do naszego nadgorliwego szefa i o wszystkim mu powie, a szef niestety nie zrozumie, że „nie można było inaczej”. Dobrze by też było, jakby inni „prawdziwi” klienci cierpliwie czekali na swoją kolej, próbując się z Tobą połączyć i ciągle słysząc sygnał zajętości. Niestety nie czekają. ![]()